Rozmyślania o niepłodności – jak przygotować się do życia bez dzieci

W tym roku, 19 września, obchodziłem swoje 33 urodziny. Dostałem z tej okazji od Ady przepiękny zegarek. To jedno z moich zainteresowań i zarazem słabości. Mimo, że staram się ograniczać, to moja kolekcja rośnie. To trochę anachroniczne hobby, bo przecież każdy z nas nosi teraz telefon, który funkcję czasomierza pełni lepiej i dokładniej, niż większość zegarków. Dla mnie jednak zegarek to ważny element mojego stylu i pasja. Każde spojrzenie na nadgarstek sprawia mi radość. Większość zegarkowych snob…ekhm, pasjonatów, szczególną estymą darzy zegarki mechaniczne, czyli takie, które do działania wymagają nakręcenia koronką, lub ruchu wbudowanego wahadełka. Nie ma w nim baterii, a zadbany posłuży właścicielowi całe życie, czy wręcz go przeżyje. Dla kontrastu, zwykłe zegarki kwarcowe wymagają wymiany baterii co kilka lat. W zależności od klasy zegarka komponenty elektroniczne zużywają się po mniej więcej 20 latach i lądują w śmieciach. A zegarek mechaniczny dalej sobie cyka.

Dlaczego o tym w sumie piszę? 6 lat temu kupiłem naprawdę porządny, mechaniczny zegarek. Nagrodziłem samego siebie za któryś awans w pracy. Bardzo dumny z siebie, napisałem na swoim Instagramie post, którego podpis brzmiał mniej więcej „kupuj rzeczy, które posłużą Ci całe życie, a później przekaż je swoim dzieciom”. Cóż, chyba pora zrewidować drugą część tego zdania.

Raz po raz zadajecie mi na Instagramie pytanie, które bardzo mocno daje mi do myślenia: „Jak najlepiej przygotować się na niezaplanowane życie bez dzieci?”. Ruszałem już trochę ten temat w poprzednich postach i będę pewnie do niego wracał jeszcze nie raz.

Nie wiem, czy istnieje na to pytanie jakaś uniwersalna odpowiedź, bo to pytanie z kategorii „jak żyć?” i każdy będzie miał na to jakąś inną recepturę. Mogę natomiast powiedzieć co mi pomogło. Wydaje mi się, że zawsze warto zacząć od poznania siebie. Ja zadaję sobie często pytanie o to kim jestem, co mnie napędza. Nie o to, czego oczekuje ode mnie społeczeństwo, czy ktokolwiek inny, tylko o czym ja sam marzę. Co sprawia, że się uśmiecham, co mnie napędza?

Jesteś podróżnikiem, malarzem, zbierasz zegarki, czy karty pokemon? To wspaniale! Buduj siebie i swoją osobowość nie opierając się na rzeczach nad którymi nie masz kontroli. Mam tu na myśli nie tylko dziecko, które może się pojawić w Waszym życiu, lub nie. Nie próbuj budować swojej osobowości na wizji bycia rodzicem, bo ona może się nigdy nie spełnić. To trochę jak od dziecka marzyć o posiadaniu mercedesa z salonu, później całe życie do tego dążyć, by na ostatecznie skończyć jako zgorzkniały kierowca starego opla, z poczuciem, że się przegrało życie. Tak samo myślę o wizji posiadania partnera. Traktowanie tego jako coś, co wzbogaci Wasze życie, ale nie będzie stanowiło potencjalnie jego sensu dużo ułatwi.

Na koniec powiem tylko, że może to i egoizm, ale żyjcie przede wszystkim dla siebie. Wychodźcie, próbujcie nowych rzeczy, samemu, czy rodzinnie, bo życiowych misji czeka na Was nieskończenie wiele! 

Dodaj komentarz